Nic nie mo?e przecie? wiecznie trwa? Za mi?o?? te? przyjdzie kiedy? nam zap?aci? I tylko cisza, i nasze r?ce i my?l kol?ca jak cier? A je?li tak naprawd? jest Wtedy dziwisz si?, ?e tak kocham nieprzytomnie Jak by zaraz ?wiat mia? si? sko?czy? Kiedy pytasz mnie: czemu rzucam si? jak w ogie? Wprost w ramiona twe, myl? sobie: Nic nie mo?e przecie Chciałam tylko mu pomóc. - Wierzę ci - odparł Jason spokojnie. - Kocham cię. Wziął ją w ramiona. Nie chcę jej stracić, pomyślał. Tak bardzo mi na niej zależy. - Wszystko będzie w porządku. Obiecywałem, że nigdy cię nie opuszczę. Paige przytuliła się do niego mocniej i pomyślała: Nic nie trwa wiecznie. Nic. Anna JantarNic nie może przecież wiecznie trwaćZnajomy adres, te same schody I nagły przestrach u drzwi A może to wszystko się śni Zwyczajne kwiaty na parape Odkryjemy miłość nieznaną. Alicja Majewska 719 nagrań. Anna Jantar – Nic nie może przecież wiecznie trwać. Nagraj swój cover lub zaśpiewaj w wersji karaoke do profesjonalnego podkładu muzycznego. Słuchaj najlepszych coverów i poznaj ciekawych ludzi. Zima nie trwa wiecznie. Akcja dzieje się na amerykańskiej farmie, na początku XX wieku. Josh Jones zdaje sobie sprawę, że jego rodzina nie jest typowa, ale to jedyne życie, jakie kiedykolwiek poznał. Ciocia Lou, dziadek, wujek Charlie i pradziadek - wszyscy ukształtowali młodego mężczyznę, jakim się stał. Ale kiedy dorasta, Josh Tekst; Strona internetowa Nic nie trwa wiecznie. Nic nie trwa wiecznie. 0 /5000 Z języków takich jak:-Na język:-Wyniki (łaciński) 1: Skopiowano! Nihil enim . Leżąc nad brzegiem jeziora leniwie zanurzyła łapę w wodzie która była bardzo zimna. Kościsty ogon zturlał się z brzegu uderzając o lustro wody. Machała nim bardzo powoli. Słoneczne promienie nagrzewały czarne futro wilczycy. Było jej coraz bardziej gorąco mimo silnego wiatru który bawił się jej sierścią. Schyliła się i napiła delektując każdą kroplą. Poczuła orzeźwienie. Powoli wygasało gdyż słońce wyszło całkowicie zza szarych chmur rozświetlając tereny Imperium. Podczołgała się bliżej jeziora i weszła do niego zanurzając się aż po kark. W żółwim tempie odległość Destroy od miejsca odpoczynku się zwiększała. Dwumetrowy ogon pomagał jej utrzymać się na powierzchni. Nie słynęła z doskonałego pływania. Szybko się to znudziło samicy. Zawróciła. Wyszła ciężkim krokiem otrzepując się. Wywróciła ślepiami. Słoneczko dawało o sobie znać. - Destroy - usłyszała ochrypły głos Siostry która stała tuż przed Nią czyszcząc błoniaste skrzydła - Ehm...- przechyliła łeb na prawo rozkładając jedyne lewe ucho do którego dostał się nadmiar wody - Poranna kąpiel? Trochę za późno - stwierdziła Dilexi - Po prostu jest za gorąco - podkreślając to wywaliła jęzor na bok pyska. Siostra obserwowała to przez dłuższą chwilę po czym odparła - Mamy jesień. Nie lato czy wiosnę. Jesień - powtórzyła z lekko kpiącym uśmiechem - Co Cię tak bawi? - zmarszczyła nos pytając - Nic, tylko wyglądasz jak zagłodzony pies... Des zerknęła na swoje żebra i miednicę - no fakt, okazała to ona nie była, kości przecierały już wytartą cienką skórę. - A co Cię tu...- skrzywiła się lekko pokazując pyskiem na jezioro - sprowadza? - Przechodziłam tędy. Ale gdy zobaczyłam Ciebie, Pani Świetna Pływaczko musiałam zajść i pogadać. - Dziękuję Pani Błoniaste Skrzydełko - uśmiechnęła się jadowicie - A gdzie nasza "przyjaciółeczka"? - Mówisz o Courtney, Netitity, Jessice... - Dobra, nie ważne. Jak zwał, tak zwał. To jedna i ta sama osoba. Nie wymieniłaś jeszcze Vaneyla. - Przerwałaś Mi - Dil zmrużyła niebezpiecznie oczy - Oh, straszne. Doprawdy? - uniosła lekceważąco prawą brew - Nie, no co Ty - uniosła wzrok do góry spuszczając go powoli na wysokość uszu Siostry - Mów, co tam u ździry parkowej? - Wszystko w należytym porządku. - Słyszałam że przygruchała sobie jakiegoś faceta - poczuła, jak sierść na jej ciele pod wpływem ciepła zaczyna się kręcić. - Ta, Funki Punkyego pewnie - zaśmiała się wrednie - Nie obrażaj tazoosów - uśmiechnęła się przebiegle - Destroy, baranku. - szepnęła ponętnie, wyszczerzyła się zaraz chamsko, śmiesznie ruszając brwiami. - Wiem, kręci Mi się wszystko co włochate na Moim ciele, i co? Podskoczysz? - Nie, gdzieżbym śmiała - To dobrze. Wiesz, muszę już iść - A gdzie to niby? - Tam, gdzie słońce nie dociera - rzuciła i ruszyła przed siebie, w stronę polany. - Des, Des, Des... - Co? - zatrzymała się - Idziesz na polanę? A wiesz, że ja się tam wybierałam? - To chodź - zniżyła łeb robiąc rozczarowaną minę - Oj już nie płacz dziecko - pchnęła ją zadem w bok rechocząc cicho *** Demonica spojrzała na czarne, nocne niebo. Tarcza księżyca była otoczona małymi, srebrnymi punkcikami. Westchnęła cicho przystając. Przerwała tropienie zwierzyny, wpatrywała się teraz w gwieździste niebo. Nagle przypomniała jej się rodzina. Jeżeli tak można nazwać grupę osób która niby była jej rodziną... - Destroy - popielata wilczyca złapała małą demonicę za kark i przyciągnęła do siebie liżąc czule bo łbie. Des wtuliła się w matkę słysząc jej spokojny oddech i powolne bicie serca... Żmijooka czuła to ciepło stojąc sama tu, w lesie. Nie odrywając wzroku od gwiazd w jej głowie pojawiła się kolejna sytuacja. Nienawiść. Nienawiść którą czuła do matki. Kavasa nie powiedziała jej, że córka zostanie pozbawiona rodziny i schronienia. Wygnana z watahy prowadziła życie na własną łapę. Pierwsze porażki, pierwsza walka o pożywienie. Później nadszedł czas na zwycięstwo. Pierwsze morderstwo. Zapach krwi która tryskała na około. Z niedoświadczonej wilczycy nic nie zostało. Zniknęła. Po paru latach powróciła. Silna i bezlitosna siejąca postrach. Nie miała kontaktu z innymi, samotność była jej rodziną. Kompletna pustka. Nagle zjawiła się w pewnym stadzie które było prowadzone przez klacz Wandessę. Myślała, że podporządkuje sobie Przewodniczącą. Nie miała czasu, nigdy jej nie widziała. Herd of The Night nie życzyło sobie Destroy wśród nich. Wściekłość coraz bardziej się gotowała w waderze. Wszystkich zabić. O tak. Zamordować, podciąć im gardła, utopić. Niech cierpią. Po pewnym czasie ktoś zadał jej pytanie. 'Dlaczego?' - tak brzmiało. No właśnie, dlaczego? Może wystarczy się trochę zmienić? Dała sobie ostatnią szansę. O dziwo jest już w Herd of The Night prawie że rok. Jest wśród przyjaciół. Ale nielicznych przyjaciół. Garstka osób za które oddałaby życie. Mówią że życie nie jest warte cudzego - ona była innego zdania. Tak, samolubna, egoistyczna, zawistna i zaborcza Des... Przymknęła ślepia wciągając wilgotne powietrze w nozdrza. Rozłożyja jedyne ucho na bok, toksycznie zielone runy zaświeciły się. Otworzyła oczy tym razem już nie patrząc w niebo. Za dużo, za dużo, za dużo. Za dużo tego wszystkiego. Destroy. Rozejrzała się dookoła cofając o krok. Znajomy, ciepły głos. Quick. Poczuła się bezsilna i słaba. Całe jej życie. Był całym jej życiem. Póki nie zraniła go. Zraniła również siebie. Kiedy Quick odszedł, przestałaś być sobą - powiedziała kiedyś Scarlett. Przyjaciółka miała rację. Destroy niegdyś tajemnicza i beztroska. Dzisiaj to kopia Tiffany. Ciesząca się życiem. Destroy, co się z Tobą dzieje? Jesteś inna niż kiedyś... - powtarzała Skaza. Nikomu to się z jej znajomych nie podobało. Teraz Des miała pretensje do każdego o powagę..to nie było zabawne. Gdyby nadal Quick tu był, błagałabyś go pewnie na kolanach, by do Ciebie wrócił... Błagałaby. Błagałaby z różą w zębach klęcząc na gwoździach. Błagała. Milczał...nie odzywał się. Nie odzywał się na gadu - gadu ani nigdzie indziej. Zniknął tak, jak Omen Korvus - wilk który kochał czarne kruki i Destroy. Pozabijam białe króliki i zrobię z nich rękawiczki dla Destroy... Zmieniła się w Kruczowłosą i wyciągnęła z kieszeni żyletkę, przejechała nią po wewnętrznej stronie nadgarstka. Bolało. Ale mniej niż strata Omena, mniej niż strata Quicka. Nie bolało tak bardzo, jak utrata godności. Jak wszystko. Krew spływała po ręce. Zlizała ją powoli i nacięła skórę parę razy. Na drugiej wewnętrznej stronie ręki wyryła napis. Nic nie trwa wiecznie. Wyciągnęła jeden z woreczków w jej kieszeni. Kokaina. Otworzyła go i wyjęła drugi - LSD. Wsypała dwa narkotyki do jednego - THC. Pięknie. Pomyślała. Wdychając to, straciła przytomność. Osunęła się na ziemię. Krew z ran na jej rękach spływała strumieniami. Wiatr targał jej włosy. Zaczął padać deszcz. Krople deszczu wpadały do jej rozchylonych ust... --- Banalne, proste. Dziękuję za uwagę. Jak ponownie stać się kobietą, którą byłam PRZED urodzeniem dziecka? Pod jednym z moich postów Joanna napisała komentarz, w którym pyta mnie: „(…) Jestem mamą 1,5 rocznej Sofie i wciąż próbuje odnaleźć kobietę, która byłam przed. Bo teraz jestem tylko mamą Sofie. Czy Pani też miała ” trudności” w odnalezieniu siebie? Bo jesteśmy nie tylko mamami:) Oj ciężko mi poukładać sobie wszystko i znaleźć balans. Jeśli będzie Pani miała chwilkę i ochotę proszę o choć mała radę. Dziękuję.” Jakiś czas temu moja córeczka Helenka (która ma już prawie trzy latka), grzebiąc ciekawsko na mojej półce wyciągnęła szkatułkę. „Mogę tu zajrzeć?” – zapytała, a gdy się zgodziłam ostrożnie otworzyła pudełko, a z jej ust wydobył się zachwyt: „Ooooo, jakie piękne!”. Delikatnie zaczęła wyjmować kolczyki, które schowałam, gdy byłam w ciąży. „To twoje stare kolczyki?” – zapytała. „Czy takie stare?…” – zastanowiłam się. Schowałam je tylko na chwilę, żeby maleńka nie ciągnęła za nie podczas karmienia. To było chwilę temu… Nie, to było ponad trzy lata temu… To było przed. „Możesz je założyć?” – zapytała Helenka i zaczęło się mierzenie. Gdy spojrzałam na swoje odbicie w lustrze poczułam ciarki na placach. Wspomnienie kobiety, którą byłam przed zakłuło w mym sercu. To byłam ja przed ciążą, przed porodem, przed karmieniem, przed nieprzespanymi nocami, przed totalnym brakiem czasu. Oczywiście myślałam już o tym wielokrotnie. Ponad pół roku temu wstrząsnęło mną zdanie „Niech odzyskanie siebie stanie się twoim życiowym priorytetem”, z którego uczyniłam swoje motto. Skoncentrowana głównie na dzieciach i na ich potrzebach, na rodzinie i jej potrzebach, na chorej mamie i jej potrzebach – zupełnie porzuciłam siebie. A przecież nie jestem tylko mamą, żoną i córką. Mało tego, nie jestem nawet tylko kobietą. Jestem człowiekiem. Pragnę tworzyć, inspirować, uczuć się, wzrastać i dzielić. Potrzebuję odrobiny przestrzeni, gdzie mogę ze sobą poprzebywać. Dlatego wstaję bardzo wcześnie rano, by spędzić ze sobą czas, aby naładować swoje wewnętrzne akumulatory. Zrobiłam wszystko co w mojej mocy, aby w tej rzeczywistości wygospodarować choć trochę miejsca dla siebie. Pobudka o 4:30 lub najdalej o 5:00 rano okazała się dla mnie jedynym, ale również idealnym rozwiązaniem, które bardzo polubiłam. Jednak pomimo tego, wiele razy kładąc się wieczorem spać myślałam sobie w duchu, że tęsknię za swoim życiem przed. Tęsknię za tym, że miałam czas na ćwiczenia jogi w grupie, na medytacje wtedy, kiedy miałam na to ochotę, na czytanie, na wyjazdy, na warsztaty, na siedzenie w restauracji i uczestniczenie w premierze w teatrze. Pomimo zapracowania znajdowałam czas na malowanie, pisanie wierszy, chodzenie po muzeach i szperanie w antykwariatach. Znajdowałam czas na moje twórcze wycieczki. Na podróże w nieznane. Na bycie ze sobą. Jak ponownie stać się kobietą, którą byłam PRZED urodzeniem dziecka? Teraz rozkład moich zajęć totalnie wytyczają obowiązki. Kieruje mną poczucie odpowiedzialności. Jak dużo z siebie dałam przez ostatnie lata… „Pragnę odzyskać siebie sprzed” – myślałam czasem zasypiając… Gdy założyłam kolczyki sprzed, które znalazła Helenka, ukłucie w sercu było wyjątkowo bolesne. Patrzyłam na swoje odbicie w lustrze i widziałam bardzo wyraźnie, że te kolczyki już do mnie nie pasują. Zatęskniłam za dawną sobą i zrobił mi się bardzo, ale to bardzo smutno. Smutkiem, którego nie miałam czasu ani zrozumieć, ani przeżyć, bo za chwilę Helenka miała nowy pomysł na zabawę, a potem następny i następny… Tydzień później musiałam wyjechać na kilka dni. Nagły wyjazd i … cóż, w pewnym sensie powrót do siebie sprzed! Hura! Kilka dni, którymi mogę zarządzać sama, bez grafika standardowych, codziennych obowiązków. Sprawy zawodowe nie zajmą mi aż tak dużo czasu, więc wolne chwile mogę wykorzystać tak jak JA chcę! Pójdę na wystawę, do antykwariatu, koniecznie muszę załapać się na jakieś fajne warsztaty albo wykład, a może jeszcze zrobię zakupy! O rety! Szał!!! Na słuchawkach bardzo głośno słuchałam muzyki sprzed. Gdy załatwiałam swoje sprawy zawodowe, nastał tak długo wyczekiwany czas dla mnie i… wcale nie byłam już tak podekscytowana. Poszłam ze znajomymi do restauracji, którą bardzo lubiłam przed. Cóż, nic specjalnego… :). Na wystawie był taki tłum ludzi, że gigantyczna kolejka do kasy odebrała mi ochotę na obcowanie ze sztuką. Szłam ulicą, jakby wyrwana z innej rzeczywistości, nierealna, niemal lewitująca. Miało być tak pięknie, a ja czuję…. pustkę. Zupełną pustkę… Usiadłam na ławce i siedziałam tak przez chwilę. Obserwowałam ludzi, w zasadzie wcale ich nie widząc. I wtedy, w tej jednej chwili z porażającą jasnością dotarło do mnie, że Agnieszka sprzed, za którą tak bardzo tęskniłam… nie istnieje! Nie ma jej. N I E M A. To moje dawne życie zwyczajnie do mnie już nie pasuje, podobnie jak te kolczyki, które odnalazłam po latach. Wcale ich nie potrzebuję! Czy to źle? A dlaczego źle?! Jestem wypełniona po brzegi bezgraniczną miłością i tęsknotą za… moimi bliskimi. Nigdy i za nic na świecie nie chciałabym zamienić mojego obecnego życia na poprzednie, chociaż jestem bardzo przemęczona, zaganiana i żeby mieć chwilę dla siebie muszę wstawać przed świtem. Jednak to moje życie TERAZ, wszystko czego doświadczam na co dzień, jest tak głębokie, intensywne, pełne, barwne i niezwykłe, że nie chcę tego zamienić na nic. I za nic w świecie. Nawet najbardziej z pozoru atrakcyjna wygoda życia nie jest w stanie mnie teraz zadowolić, ponieważ poznałam smak… prawdziwego szczęścia, miłości, głębi i intensywności – uczuć i życia. W tym spełniam siebie – i jako kobieta i jak człowiek. Jako matka, żona i córka. To nie jest tylko, to jest AŻ. Dlaczego tak uparcie piszę o tej głębi uczuć? … Czytaj dalej na następnej stronie… Ale zanim to zrobisz, spójrz na tych kilka zdjęć, które wybrałam z mojego Pinteresta. Zobacz jak magiczne są ulotne chwile miłości, która jest tylko TU i Teraz. Przeżywajmy swoją własną magię! :). Drugą część zdjęć znajdziesz na następnej stronie. Popatrz jak wszystko szybko się zmienia Coś jest, a później tego nie ma Człowiek jest tylko sumą oddechów Wiec nie mów mi że jest jakiś sposób Chciałbym coś wiedzieć teraz na pewno To moja udręka, to jej sedno. wiem tylko Że wszystko się zmienia, coś jest a później tego nie ma To nie ściema, każda historia ma swój dylemat Ma swój początek i koniec jak poemat Nowy temat, kreci i nęci, a później umiera Nic nie trwa wiecznie, niebezpiecznie Jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie Dobre momenty, jak fotografie: Zbieram w swej głowie jak w starej szafie I tak płynie czas, nie dogania nas W każdym z nas czas, zatrzymuje się nie raz Otoczeni sprzętem, upaleni skrętem, nagrywamy tę piosenkę Łączymy style, mieszamy gatunki, jak na imprezie trunki, robimy miksa Zlewamy w jedną całość: dub, rege, hip-hop, warszawski folk forma czysta Rymów wielka rzeka jak Wisła, płynie dzisiaj na Tarchominie Wiesz kto rymuje? niedługo będziesz znał dobrze moje imię! Jestem jak powódź po ostrej zimie, jak śnieg w pędzącej lawinie Jak nowy film w starym kinie, voo-dang sound system nigdy nie zginie Refren: Otwieram wino ze swoją dziewczyną Chciałbym żeby ten czas nie przeminął x2 Chciałbym zatrzymać czas, kiedy patrzę na nią Zatrzymać świat, który chce nam chwile kraść Zawsze tanio sprzedać coś Patrzę na nią teraz bo mam szczęście Mam coś, czego teraz chcą wszyscy Nie chcę być samotny, wiesz ,pieprze ich styl! Pieprzę najlepsze listy! Nie chcę być tam nawet Nie chcę wyjść na krawędź jak oni Też chcę mieć coś, coś extra, ale nie chcę gonić Wiesz! mam swoją niunię i otwieram wino z nią Robię co umiem, mam co lubię – mam miłość z nią I wiesz, nawet jeśli jutro wszystko zniknie OK! spoko! może szybko przyjdzie Chciałbym naciskać "play" i "stop" jak w boom-boxach Jak coś się dobrze klei to chcę tu zostać Wiem! wierzę wciąż, więc jestem ryzykantem Ale wiem, że ten świat nie jest kiddyland'em Ej, nie ufam tym co mówią: czas to pieniądz Najpierw coś cenią, później twarz swą zmienią Znam ich, tracą chwile, myślą że są twardzi Czas przeminie, znów wrócimy na tarczy Znów, myślimy jak tamci, znów czas przeminął Dziś jestem starszy, mam coś w garści, ty Znasz epilog. boże, chciałbym zatrzymać czas Tyle razy w życiu. nie wiesz czego chcę? bez kitu! Otwieram wino ze swoją dziewczyną Chciałbym żeby ten czas nie przeminął x4 Nigdy nie przeminął, nigdy nie przeminął... miłość samotność rozum romantyk serce złamane serce umieram serduszko źle brak miłości pieprzyć życie cytaty Nie patrz wstecz, bo serce zatęskni i znowu zaczniesz żyć przeszłością. przeszłość miłość brak miłości smutek samotność złamane serce serce rozum pieprzyć obsesja mam depresje życie ból nienawiść Chcesz pięknego życia? To zacznij od nowa, i od nowa, i od nowa aż dostaniesz to o co chodzi. Rób to, czego najczęściej się boisz, a ludzie boją się dwóch rzeczy: zaczynania nowego i kończenia starego. Lawirują pomiędzy nimi, bo może samo wyjdzie. Zwykle nie wychodzi. Volant love miłość smutek serce rozum złamane serce samotność niech mnie ktoś przytuli przytulić zranione serce serduszko życie początek smoke weed smoke weed weedstagram marijauna miłość serce rozum złamane serce Nocą myśli mają nieprzyjemny zwyczaj zrywania się ze smyczy. Stephen King stephen king cytaty myśli noc serce rozum złamane serce weed smoke weed złamane serce zraniona zioło humor najgorzej jebać miłość rozum umysł serce malinka malinki milosc obsesja zraniona złamane serce rozum pieprzyć szyja smierć romantyk zajebista milosc pieprzyć miłość szczęście noc złamane serce Jesteś człowiekiem szczęśliwym, który bywa smutny czy smutnym, który bywa szczęśliwy?(…) shel silverstein cytaty szczeście smutne życie złamane serce Posts Likes Archive Nic nie trwa wiecznie, niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie. Jarosław Marek ‘Sidney’ Polak otwieram wino ze swoją dziewczyną sidney sidney polak jarosław marek polak See more posts like this on Tumblr #otwieram #wino #ze #swoją #dziewczyną #sidney #sidney polak #jarosław #marek #polak More you might like cytaatyzksiazek Spojrzałem na nią i powiedziałem: "Jesteś cudowną dziewczyną, możesz zawsze na mnie liczyć, ale nigdy nie będziemy razem". Co usłyszała? To, co słyszy w takiej sytuacji każda zakochana kobieta: "Jesteś cudowną dziewczyną, możesz zawsze na mnie liczyć". Nie przyjęła mojej deklaracji do wiadomości. Pomyślała, że zmienię zdanie. Że skoro jest dla mnie cudowna, to na pewno istnieje jakaś szansa i coś można z tym wszystkim zrobić. Oczywiście to był błąd. Nie jej. Mój. Zamiast ułatwić to jej, ułatwiłem sobie. Pokazując, jakiż to jestem szlachetny. Nawet rzucając ją, zrobiłem to tak, aby podpompować swoje ego. Sprawiając, że było jej jeszcze trudniej. "Zostańmy przyjaciółmi". "Możesz na mnie liczyć". Nigdy więcej nie popełniłem tego błędu. W pewnych sytuacjach liczy się szczerość. Nie ma rozstań z godnością, niemal zawsze ktoś jest skrzywdzony, zraniony i kopnięty w dupę, czego skutki ciągną się za nim czasami do końca życia. Piotr C. - Brud I nim nie raz, nie sto osiągniesz to mój przyjacielu I nim przetarty szlak wybierzesz jak wybrało wielu I nim w świat wejdziesz ten by podług cen pochlebstwem płacić Choć raz, raz pomyśl czy czegoś nie tracisz Raz Dwa Trzy - Idź swoją drogą wzruszenia “Na klatce schodowej mijałem się w milczeniu z sąsiadami. Ludzie wydzielali tu zapach perfum, jakby każdy znaczył swoją odrębność. Na tej sterylnej klatce nigdy nie pachniał kapuśniak lub grochówka, ludzie chodzili, nie patrząc innym w oczy, by nikomu nie przyszło na myśl nawiązać z nimi znajomość. Szybko zrozumiałem - dla mieszkańców tego świata częścią luksusu nowego życia jest nikogo nie znać.” — Tomasz Jastrun “Rzeka podziemna” 28stycznia “Kumplostwo w związku jest wtedy, kiedy możesz zabrać swoją dziewczynę na mecz, a po meczu zobaczyć z nią Iron Mana. Kiedy rozumie, co to znaczy, że wychodzisz dzisiaj z kumplami, a jak zadzwonisz w środku nocy pijany, to poda Ci numer na najtańszą taksówkę, zamiast drzeć się w słuchawkę, że palancie, od dzisiaj szlaban na seks. Kumplostwo jest też wtedy, kiedy Twój facet nie przewraca oczami na kolejną historię o kretynce Baśce, pomoże Ci czasem wybrać tę nieszczęsną sukienkę i – gdy spalisz kolację – przypomni Ci, że nie tylko od gotowania macie w kuchni ten pieprzony blat” — ‘czego nauczyła mnie Anna Przybylska?’ akademia-sztuk-pieknych “Zdolność do uodpornienia się na samotność ma swoją bardzo konkretną cenę - niebezpieczeństwo, że człowiek uodporni się na wszelkie uczucia.” — Douglas Coupland wzruszenia Używam różnych słów typu dusza, esencja, Bóg, energia – one tylko są kierunkowskazem. Prawdopodobnie jestem bardzo głęboko wierzącą osobą, ale nie przynależę i nigdy tego nie lubiłam. Od kiedy pamiętam, unikałam struktur, grup, wspólnot. Zawsze lubiłam być ze sobą, to się nie zmieniło. Katarzyna Nosowska w rozmowie z Robertem Rientem dla (via wzruszenia) introwertyzm-egzaltacyjny Ze wszystkich klęsk [które na siebie sprowadziłem] byłaś moją ulubioną. ksiezycowapodroz dzieciechaosu dzieciechaosu “Prawdziwa miłość nie musi trwać przez całe wieki. Jakości uczucia nie mierzy się czasem jego trwania. Wszystko umiera, łącznie z miłością. Czasem odchodzi razem z człowiekiem, czasami sama wygasa. Najpiękniejsza historia miłosna na świecie wcale nie musi dotyczyć dwojga ludzi, którzy spędzili ze sobą całe życie. To może być historia uczucia, które trwało dwa tygodnie, dwa miesiące, albo dwa lata, ale płonęło jaśniej, cudowniej i goręcej jakiekolwiek inne przed nim i po nim. Nie żałuj nieudanej miłości, bo nie ma czegoś takiego.” — Krystal Sutherland

nic nie trwa wiecznie niebezpiecznie tekst