10 rzeczy, które musisz wiedzieć przed podróżą samolotem. 1. Tego nie możesz zabrać do bagażu. Substancje wybuchowe i łatwopalne są zakazane w bagażu podręcznym i rejestrowanym każdej linii lotniczej. Należą do nich m.in. latarki gazowe, petardy, rozpałka do grilla.
Dodatkowo załóż okulary lub opaskę zaciemniającą. Przejdź się po pokładzie samolotu, rozprostuj kości, zobacz co jest na początku i końcu samolotu. Zobacz jak działa toaleta. Zagadaj do obsługi. Odżałuj kilkanaście złotych w samolocie, kup sobie piwo lub ulubiony napój i delektuj się. Na pewno Twój lot urozmaici się, a
Safari i wycieczki według programu. Zakwaterowanie: 3 noce w 2-osobowym przedziale Pullman w pociągu Rovos Rail „Duma Afryki” z pełnym wyżywieniem i napojami; 2 noce w hotelu Victoria Falls w pokoju 2-osobowym, 1 noc w hotelu Zebra Nature Reserve w pokoju 2-osobowym oraz 4 noce w pokoju 2-osobowym w Ranger Camp Honeyguide w Entabeni.
Na długi dystans: 10 porad Michała Kościuszki. Nim wyruszycie w daleką podróż samochodem na zimowe ferie, posłuchajcie mistrza kierownicy. Dziś początek ferii, które w zależności od
To ważne zwłaszcza podczas podróży trwających ponad trzy-cztery godziny. REKLAMA Można się wesprzeć specjalnymi podkolanówkami czy pończochami (są często dostępne na lotniskach).
Istnieją pewne zasady przyzwoitości, o których pasażerowie powinni wiedzieć. Po pierwsze, ważne jest, aby szanować ludzi, którzy podróżują z tobą. Nie powinieneś zbytnio hałasować, na przykład grając w karty, ponieważ może to przeszkadzać innym podróżnikom. Po drugie, lepiej nie pić alkoholu podczas podróży.
. Kanapka z pasztetową, dwa jajka na twardo, pęto kiełbasy, jakiś pomidor i termos z herbatą – babcia ci powie, że to właśnie o tym należy pamiętać przed podróżą koleją. A, no i jeszcze trzeba kupić bilet, ale to na chwilę przed odjazdem, w kasie. Nie wierzcie babci. Kanapka z jajkiem / fot. Alpha Jakiś czas temu zamieściłem na Facebooku zdjęcie niekończącej się kolejki przed kasami na Dworcu Centralnym, zdumiony, po co ludzie tak się tam tłoczą, skoro bilety można kupić przez stronę internetową albo przez aplikację w telefonie. Poczucie wspólnoty kolejkowej? Romantyczny początek podróży? A może przeświadczenie, że najpewniejszy bilet to ten z kasy? Kolejka do kasy na Dworcu Centralnym w Warszawie Przypadek nagłośniony kilka dni temu we wszystkich mediach pokazuje, że takie przeświadczenie może wpędzić przeświadczonego w kłopoty. Mowa o pani Dianie, bohaterce telewizyjnych Wiadomości, bywalczyni pierwszych stron przeróżnych portali – od Wyborczej po Pudelka, która na swojej stronie na Facebooku podzieliła się zdjęciem otwartych drzwi do toalety w pociągu i opisała swoją podróż koleją. fot. Henry Faber Jej doświadczenia to klasyczny przypadek połączenia niekompetencji pracownika kasy z przeświadczeniem podróżnej, że wystarczy kupić w kasie bilet, a wszystko potoczy się samo. O nic się nie martwić, chleb obłożyć wędliną, w rękę wziąć kamyk zielony i po prostu wsiąść do pociągu byle jakiego. Temat pewnie przeszedłby bez większego echa, gdyby nie to, że pani Diana podróżowała na wózku inwalidzkim i to właśnie jej, osobie niepełnosprawnej, przydzielono miejsce, którego nie ma. Pech lubi chodzić parami, więc wkrótce okazało się, że nie tylko pociąg nie miał oczekiwanego przez panią Dianę przedziału dla osób na wózkach, ale na peronie nie działała winda, a ustalenie, kto ma teraz wnieść panią Dianę, jej wózek i bagaże na peron i do wagonu przeciągają się w nieprzyjemną nieskończoność. W końcu pasażerka znalazła się jednak w pociągu, a ponieważ w standardowym wagonie nie da się poruszać wózkiem dla osób niepełnosprawnych, wózek umieszczono w jedynym miejscu, w którym się mieścił, czyli w przedsionku. Cała reszta tej historii to mniej lub bardziej emocjonalne relacje pani Diany, które można podzielać albo nie, a które bez wątpienia należy komentować, skoro zostały upublicznione, po to choćby, żeby wyciągnąć z nich wnioski. W moim przekonaniu wniosków nie wyciągnięto, bo skoro – niezależnie od tego, że w tym roku 19 tysięcy pasażerów na wózkach pojechało jednak polskimi pociągami – to wciąż niektórzy mają kłopot z zapewnieniem sobie odpowiedniego miejsca podczas podróży. Zatem należałoby przeprowadzić dla nich akcję informacyjną – jak przygotować się do podróży koleją. Oto zatem wkład z mojej strony. Wagon barowy Wars Kluczem do udanej podróży nie jest już dziś ta mityczna kanapka z jajkiem, herbata z termosu i bilet z kasy. To prawda, niedawno to były typowe rekwizyty każdego przezornego podróżnika. Pamiętam zresztą, jak jednego razu do mojego przedziału weszły trzy zakonnice i, po chwili milczenia, zadumy, a może wewnętrznego łączenia się z Górą, wyjęły zawinięte w papier śniadaniowy pajdy chleba, jęły miarowo pogryzać, zakąszając solonym na bieżąco pomidorem. Był piątek, więc nic dziwnego, że kanapki były z rybą. Gorzej, że po konsumpcji postanowiły oczyścić uzębienie wykałaczkami, siekąc na wszystkie strony resztkami anegdota, zaś współczesny klucz do udanej podróży to przede wszystkim zapewnienie sobie odpowiednich informacji przed zakupem biletu. Takiej zakonnicy w pociągu nie spotkałem / fot. heather buckley Przede wszystkim należy skrupulatnie przeanalizować rozkład jazdy, nawet ten plakatowy rozwieszany na dworcach. Każdy pociąg opisany jest w takim rozkładzie jazdy uniwersalnymi symbolami, dzięki którym możemy się upewnić, czy skład będzie klimatyzowany, czy będzie miał wifi albo czy prowadzi przedział do przewijania niemowląt. Niepełnosprawny upewni się ponadto, czy w pociągu jest tylko miejsce dla podróżnego o ograniczonej sprawności ruchowej – oznaczone piktogramem siedzącego na fotelu i lekko pochylonego do przodu pana z laską – czy też będzie tam pełnowymiarowy przedział dla osób poruszających się na wózkach – oznaczony piktogramem takiego właśnie wózka, a co za tym idzie, czy wagon będzie miał powiększone wejście, odpowiednio obszerny przedsionek oraz przystosowaną dla wózków toaletę, czy nie. To niezbędne informacje dla przywołanej wyżej pani Diany i gdyby tylko upewniła się choćby na zwykłym rozkładzie jazdy, jakim piktogramem oznaczony jest jej skład, o żadnej aferze dziś nie byłoby mowy. Portal ze szczegółową informacją o składach pociągów – W Polsce, która uporczywie nie chce być Monakiem, można mieć oczywiście wątpliwości, czy wydrukowany dawno temu rozkład plakatowy jest wciąż w stu procentach aktualny. Dlatego lepiej sprawdzić te informacje w internecie. Najprościej w branżowej wyszukiwarce połączeń ale znacznie wygodniej na specjalnym portalu, na którym za jednym kliknięciem można podejrzeć cały skład dowolnego europejskiego pociągu w formie graficznej. Wnętrze wagonu bezprzedziałowego IC klasy 2 Ja korzystam z tego portalu przed każdą podróżą, a dzięki przyjaznej formie prezentacji informacji bez trudu sprawdzam, w której części składu znajduje się mój wagon oraz jak daleko będę miał z niego do wagonu restauracyjnego. Mogę się też upewnić, które wagony są bezprzedziałowe – z miejscami zaaranżowanymi na wzór tych w samolocie, a w których są miejsca w przedziałach i wybrać sobie takie, które wolę. Jeśli wybiorę wagon z przedziałami, mogę też ustalić, czy w tych przedziałach jest miejsc sześć czy osiem, czy są w nich gniazdka, czy można przewieźć rower oraz – rzecz jasna – czy i gdzie są przedziały dla osób na wózkach inwalidzkich. Informacjom o niektórych wagonach towarzyszą nawet zdjęcia z wnętrz przedziałów i wagonów. Można więc podejrzeć sobie nawet model fotela. Miejsce na rowery w szynobusie Pomorskiej Kolei Metropolitalnej Informacje o kolejności wagonów w składzie są szczególnie przydatne dla osób z małymi dziećmi, bagażem, rowerem oraz dla osób niepełnosprawnych. Dla nich zajęcie odpowiednich pozycji na peronie jeszcze przed wjazdem pociągu ma szczególne znaczenie. Niemniej każdemu przyda się wiedza, czy pojedzie starym składem bez gniazdek elektrycznych, klimatyzacji i wagonu barowego, czy też przedziały będą sześcioosobowe i klimatyzowane, a na pokładzie będzie można napić się kawy albo zjeść kolację. Bo współczesna podróż koleją ma być dobra, a nie tylko na taką się zapowiadać. Najlepiej zaplanować ją sobie samemu. Można. Korzystajcie. Czeski wagon restauracyjny ÖBB Club Lounge – poczeklania klasy 1 kolei austriackich Śniadanie w pociągu CNL kolei niemieckich DB Kawa w klasie 1 EIP Polski wagon sypialny Kanapka z rostbefen w Warsie TLK Chochoł Nowy skład Przewozów Regionalnych w Sopocie Poznań Główny O niefortunnym przypadku pani Diany opowiem szerzej w mojej najbliższej audycji w JemRadio. Trzon audycji będzie jednak poświęcony zbliżającemu się Festiwalowi Smaku w Grucznie. Na co warto zwrócić uwagę w tym roku? Czym tegoroczna edycja będzie się wyróżniać od poprzednich? Z Panem Makarym podywagujemy, kto może zastąpić Pascala Brodnickiego i Karola Okrasę w reklamach Lidla, poruszymy zagadnienie poprawności politycznej oraz skomentujemy wypowiedź prezesa Unilevera na temat polskich zup. Na premierę zapraszam w środę od do – powtórki w kolejnych dniach tygodnia o różnych porach (patrz Facebook JemRadia). Jak odbierać JemRadio, dowiesz się na
Polacy znowu pokochali kolej. Nie jest to może miłość z potrzeby serca, a raczej z rozsądku. Trudno też mówić w tym przypadku o wzajemności, nie mniej powoli acz systematycznie przesiadamy się do pociągów. Niecały miesiąc temu, dokładnie 19 czerwca, padł historyczny rekord. Jeszcze nigdy w ponad 20-letniej historii PKP Intercity z usług przewoźnika nie skorzystało tak wielu pasażerów. Do pociągów międzymiastowych wsiadło prawie 250 000 osób. To oznacza, że co 150 Polak tego dnia jechał pociągiem!Przyczyn takiego zainteresowania podróżami koleją jest kilka. Najważniejsza to oczywiście horrendalne ceny benzyny. Co prawda ostatnio trochę jakby spadły, ale i tak biją rekordy wszech czasów strasząc kierowców siódemką z przodu. Tak drogie paliwo sprawiło, że podróże pociągami stały się po prostu opłacalne i to nawet w kilka osób. Tym bardziej, że przewoźnik Intercity nie podnosił ostatnio cen biletów, wprowadził za to sporo promocji i powodem, dla którego chętniej niż kiedyś wybieramy kolej jest zauważalna zmiana jakości polskich pociągów, przynajmniej tych, którymi zawiaduje PKP Intercity. Stare wagony z ośmioosobowymi przedziałami są już niezwykle rzadkim widokiem na torach. 90 procent taboru jest nowe lub zmodernizowane. Przedziały także w drugiej klasie liczą sobie po 6 miejsc, są spore odległości między pasażerami, przy każdym siedzeniu można podłączyć się do gniazdka z prądem. Jest też zdecydowanie czyściej niż kiedyś, składy są sprzątane nawet na stacjach pośrednich w czasie krótkich powód, dostrzegany przez coraz większą grupę osób, to wygoda podróży pociągiem. Wsiadamy i nic nas nie obchodzi. Korki, radary, odcinkowe pomiary prędkości – to wszystko zostaje daleko z tyłu. Możemy poczytać, obejrzeć film, popisać na fejsbuku. Nie ma konieczności skupiana uwagi przez wiele godzin na tyle poprzedzającego nas samochodu ani kombinowania jak wyprzedzić tira, który nagle wyrósł przed nami nie wiadomo skąd. No i biorąc pod uwagę, że nad morzem czy w turystycznych miastach zaparkowanie auta może kosztować nawet 25 złotych i jeszcze trzeba się dobrze naszukać wolnego miejsca, to kolej zaczyna być całkiem atrakcyjną alternatywą. Syn kolegi wybiera się w przyszłym tygodniu z kumplami do Łeby. Kupili już bilety na bezpośredni pociąg z Widzewa. Jedzie nocą, więc będzie możliwość drzemki, a rano wysiądą nad morzem. Za bilet zapłacili ok. 30 złotych w jedną stronę od łebka. Czy to drogo? Skąd! 30 złotych w dzisiejszych czasach to prawie nic, a w Łebie tyle będzie ich kosztował porządny lód albo gofr z owocami i bitą śmietaną. Taka cena naprawdę zachęca do jazdy pociągiem, choć trzeba oczywiście pamiętać, że chłopaki się jeszcze uczą, więc dostali najpierw 37 procent ulgi, a potem skorzystali z promocji „Taniej z bliskimi”, która dała im kolejne 30 procent - to jeszcze jeden powód, dla którego warto jeździć koleją - coraz bardziej rozbudowany system zniżek i promocji. PKP Intercity w maju wprowadziło tzw. dynamiczny system sprzedaży biletów. Oznacza to, że nie ma sztywnej ceny na daną relację, ale wszystko zależy od tego jak duże jest zainteresowanie danym kursem. Jeśli pociąg jest pustawy, możemy liczyć nawet na bilet za 19 złotych pomimo trasy liczącej kilkaset kilometrów. Jeśli skład jest pełny, taniego biletu nie kupimy, będzie trzeba zapłacić 79 złotych. To ma zachęcić pasażerów do wybierania połączeń mniej obleganych, którymi pojedziemy taniej. Oczywiście im wcześniej kupujemy bilet, tym większa szansa, że pociąg nie będzie jeszcze zapełniony i system zaoferuje nam przejazd w bardziej atrakcyjnej cenie. Dzięki temu można podróżować po Polsce naprawdę za kilkanaście nową ofertą jest natomiast wspomniana promocja „Taniej z bliskimi”. Chodzi w niej o to, że jeżeli jedziemy pociągiem z rodziną, przyjaciółmi czy po po prostu w większej grupie liczącej od 2 do 6 osób ale na jednym bilecie i w tej samej relacji, to dostaniemy na każdego 30 procent upustu i to niezależnie od tzw. ulg ustawowych, czyli np. dla uczniów czy studentów. Sumując te zniżki podróż pociągiem dla grupy studentów będzie tania jak barszcz, bo łącznie dostaną 81 procent ulgi od tzw. ceny bazowej biletu!Ciekawe oferty mają też przewoźnicy regionalni, np. Polregio. Można tam choćby kupić bilet turystyczny w rewelacyjnej cenie 39 złotych, na który będziemy mogli podróżować wszystkimi pociągami tego przewoźnika od piątku wieczór do poniedziałku rano po całej Polsce. Jeśli dopłacimy jeszcze 9 złotych, bilet będzie honorowany także przez innych przewoźników, np. Koleje Wielkopolskie, Arrivę czy Łódzką Kolej Polregio funkcjonują także bardzo opłacalne tzw. regiokarnety. To bilet na trzy dni, które dowolnie wybieramy sobie w okresie dwóch miesięcy ważności regiokarnetu. Przed wyjazdem musimy ostemplować bilet w kasie lub u konduktora i możemy na niego jeździć przez cały dzień po całej Polsce. Taki regiokarnet kosztuje zaledwie 65 złotych, a 10 złotych droższy będzie w wersji honorowanej przez innych przewoźników. Jeden dzień podróżowania to więc tylko 21 lub 25 złotych!Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Aby koszmar nie stał się jawą, warto zatroszczyć się o jakość wspólnego podróżowania i zapewnić maluchom atrakcje, które pomogą im znieść jazdę samochodem czy pociągiem. Bo to nie lada wyzwanie nie tylko dla dwu- i trzylatków. Pozostawanie w jednej, niemal nieruchomej pozycji przez kilka godzin jest wbrew naturalnej ruchliwości dziecka. Ograniczona przestrzeń, ograniczony dostęp do zabawek i swobodnej zabawy są naprawdę frustrujące. A jeśli za towarzysza na tylnej kanapie ma się młodszego brata lub siostrę, życie jest po prostu nie do zniesienia. Uwaga! Reklama do czytania Niuniuś to ma fajnie Historia naszego beztroskiego dzieciństwa. POLECAMY!!! Oto kilka sprawdzonych zabaw, które mogą uratować sytuację: 1. Czytanie – niezastąpione i niezawodne. Najlepiej zabrać ulubione książki lub kupić nowe, specjalnie na wakacje. Na wspólne czytanie jest wtedy po prostu więcej czasu. 2. Śpiewanie – można a capella, solo i w chórze. Warto jednak wcześniej przećwiczyć repertuar. W ostateczności zostają zawsze płyty, przy których nikt nie musi się przejmować, że fałszuje. 3. Słuchanie – audiobooki o przygodach Pippi, detektywa Pozytywki czy Blomkvista, Lotty, Ani i Mani i wiele innych – lista jest długa i naprawdę jest w czym wybierać. Niewątpliwą zaletą audiobooków jest i to, że dają wytchnienie rodzicom. 4. Liczenie – starsze dzieci mogą liczyć np. krowy. Młodsze, które jeszcze tego nie umieją, mogą ich po prostu wypatrywać. A liczyć można wszystko: panie w spódnicach lub panów na rowerze, znaki drogowe lub przejazdy kolejowe. 5. Zgadywanie – jaki kolor będzie mieć samochód jadący z naprzeciwka? 6. Literowanie – odnajdywanie danej litery na bilbordach, sklepowych szyldach, na rejestracjach innych aut. Można tak przejść cały alfabet. 7. Łańcuszek słów – układanie słów tak, by kolejne zaczynało się na ostatnią literę poprzedniego wyrazu, np. ananas – sok – kwiat – teczka itd. Można ustalić kategorię: imiona, zwierzęta, przedmioty. Zabawa ta znakomicie wzbogaca słownictwo dzieciaków. 8. Wyszukiwanie – podobna gra słowna, tym razem wyszukujemy jak najwięcej wyrazów zaczynających się na daną literę, np. “z”: zebra, zero, złoto, zez, zabawka itd. Uwaga! Reklama do czytania Wierszyki paluszkowe Wesołe rymowanki do masażyków Wierszyki bliskościowe Przytulaj, głaszcz, obejmuj, bądź zawsze blisko. Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli 9. Układanie zagadek – ma skrzydła i bzyczy – wiadomo, mucha. Ale uwaga, zagadki nie mogą być zbyt łatwe, dzieciaków nie interesuje łatwizna. 10. Dźwięki – poznawanie po dźwięku, co to za zwierzę lub przedmiot. Świetna zabawa dla małych dzieci, dużo śmiechu gwarantowane. 11. Nazywanie – zadaniem małych podróżników jest nazwać potomstwo zwierząt, np.: dziecko krowy – cielątko, dziecko konia – źrebak, dziecko kury – kurczątko itp. 12. Rymowanie – układanie rymów tak długo, jak się da: grzyby – ryby – niby – siwy – leniwy – kłopotliwy – żartobliwy itd. 13. Kamień – papier – nożyczki – to zabawa nawet dla mniejszych dzieci. Zaczynamy od ułożenia dłoni w pięść, licząc do trzech, uderzamy nią w drugą dłoń. Na „trzy” każdy układa dłoń w kamień (zaciśnięta pięść), papier (otwarta dłoń) lub nożyczki (dwa palce ułożone w kształt litery V). Papier pokonuje kamień, zawijając go, kamień pokonuje nożyczki, tępiąc je, a nożyczki wygrywają, tnąc papier. Jeżeli dwie osoby wybiorą tę samą rzecz, to próbują jeszcze raz. 14. Fantazjowanie – jaki ładunek może przewozić mijana właśnie ciężarówka? Musi być on oczywiście atrakcyjny dla malucha, np.: hulajnogi, lody, klocki, piasek. 15. Rysowanie – czasem warto zabrać tabliczki do ścierania czy takie ze znikopisem. Dzieci mogą malować na nich same albo rodzic rysuje fragment obrazka, a dzieci ustalają, czego brakuje, i kończą rysunek. Inną wersją (dla młodszych) jest dorysowywanie na zmianę kresek, figur, które utworzą jakiś obrazek. 16. Zabawki – warto zabrać ze sobą zestaw ulubionych figurek, laleczek, przytulanek, pacynek… W trakcie podróży można wykorzystać je na wiele sposobów, np.: do zabawy w teatrzyk, do zgadywania poprzez dotyk, co to za postać czy zwierzątko, gdy są ukryte w woreczku, czasem do zasypiania. 17. Gniecenie – wszystkie maluchy to lubią. Dla najmłodszych można się zaopatrzyć w sklepowego „gniotka” lub zrobić go z balona wypełnionego mąką ziemniaczaną, wtedy nie ryzykujemy połknięcia, pobrudzenia się czy kruszenia masy. Dla starszych dzieci, które potrafią utrzymać całość masy w większym kawałku, sprawdzą się różne typy tzw. „sprytnej” plasteliny lub pudełeczko ciastoliny. Ugniatanie relaksuje, wycisza i bawi. Jasne, że można dać dzieciom tablet czy smartfon, czasem to ratuje równowagę kierowcy, ale warto dostrzec, ile korzyści mają takie proste, wcale niewymagające dużych przygotowań i wielkiego wysiłku zabawy, np : Dają poczucie na muzykę i bystrość i poczucie bycia branym pod źródłem radości i różnorodność. Przygotowując się do podróży, pamiętajmy, że jak mówi A. Stern: „Pragnienie zabawy u dzieci jest silniejsze nawet niż głód czy pragnienie”, choć prowiant i ulubione przekąski zapewne się przydadzą i mogą stać się okazją do kolejnej zabawy.
Czas pracy pracownika odbywającego podróż służbową jest sprawą dosyć skomplikowaną. Dzieje się tak dlatego, że nie cały czas poświęcony na podróż służbową można zaliczyć do czasu pracy pracownika. Dla niego może wydawać się to niezrozumiałe i dlatego ważne jest, aby jeszcze przed wyjazdem miał świadomość, jak będzie rozliczony jego czas pracy w podróży jest podróż służbowa?O podróży służbowej mówi się w sytuacji, gdy na wyraźne polecenie pracodawcy pracownik wyjeżdża poza siedzibę firmy, aby realizować zadanie służbowe zlecone przez pracodawcę. Może to być spotkanie z kontrahentem w celu umówienia nowego kontraktu czy np. wyjazd na konferencję branżową. W celach dowodowych, aby nie było wątpliwości, że wyjazd odbywa się na polecenie pracodawcy, jeszcze przed wyjazdem pracownik otrzymuje od pracodawcy „Polecenie wyjazdu służbowego”, gdzie musi znaleźć się cel podróży, miejsce delegacji oraz zadanie do wykonania i termin wyjazdu i powrotu, środek transportu, potwierdzenie otrzymania zaliczki i jej wysokość. Nie każdy wyjazd pracownika poza miejsce świadczenia pracy określone w umowie o pracę będzie zatem podróżą służbową. Jak wskazał bowiem Sąd Najwyższy w wyroku z 20 lutego 2007 r. (sygn. akt. II PK 165/06): „Podjęcie się przez pracownika podróży połączonej z wykonaniem określonej pracy na podstawie porozumienia zawartego z pracodawcą nie jest podróżą służbową w rozumieniu art. 775 § 1 (…)”. – „Jeśli pracownik zawrze z pracodawcą porozumienie, w którym zgodzi się na świadczenia przez pewien okres pracy w innym niż stale miejscu, to pozbawi się prawa do świadczeń z tytułu podróży służbowej. Może wówczas przysługiwać mu dodatek miesięczny”. Wykonywanie pracy w innym miejscu na polecenie pracodawcy jest oddelegowaniem pracownika, natomiast w przypadku podróży służbowej mamy do czynienia raczej z wykonaniem konkretnego zadania zleconego przez pracodawcę. Rozróżnienie to ma doniosłe znaczenie z uwagi na świadczenia należne z tego tytułu – prawo do diet i innych świadczeń związanych z podróżą służbową czy w przypadku delegowania np. prawo do dodatku za rozłąkę. Świadczenia należne w związku z podróżą służbową reguluje rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej. Co ważne, zmiana miejsca świadczenia pracy w sytuacji delegowania powinna znaleźć odzwierciedlenie w zmienionej umowie o pracę, np. w postaci aneksu do umowy, co w przypadku podróży służbowej oczywiście nie ma pracy w podróży służbowejPrzy omawianiu czasu pracy w podróży służbowej należy przypomnieć, czym jest czas pracy. Zgodnie z art. 128 § 1 kp czasem pracy jest czas, w którym pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym do jej związku z tym, że podróż służbowa jest podróżą odbywaną na polecenie pracodawcy w ramach wykonywanej pracy poza miejscowość, w której znajduje się siedziba firmy lub stałe miejsce zamieszkania pracownika, kluczowym jest ustalenie w umowie o pracę miejsca pracy. Jeżeli jest nim konkretny adres firmy, podróżą służbową będzie każdy wyjazd na polecenie pracodawcy poza miejscowość określoną w umowie o pracę. Zgodnie z definicją zaczyna się ona w momencie opuszczenia granic administracyjnych miasta. W razie podróży pociągiem czy autobusem za jej początek uważa się moment odjazdu tego środka lokomocji, a w przypadku podróży samolotem, moment startu się ma sprawa podróży zagranicznej, w której to za początek podróży uważa się moment od:przekroczenia granicy polskiej w drodze za granicę do chwili przekroczenia granicy polskiej w drodze powrotnej do kraju – przy podróżowaniu środkami komunikacji lądowej,startu samolotu w drodze za granicę z ostatniego lotniska w kraju do chwili lądowania samolotu w drodze powrotnej na pierwszym lotnisku w kraju – przy podróży odbywanej samolotem,wyjścia statku (promu) z portu polskiego do chwili wejścia statku (promu) w drodze powrotnej do portu polskiego – przy podróży problemów stwarza właściwe rozliczenie czasu pracy pracownika odbywającego podróż służbową. Wiąże się to z tym, że czas przeznaczony na dojazd i powrót nie może być zaliczony do czasu pracy pracownika, o ile odbywa się poza harmonogramowymi godzinami na polecenie pracodawcy odbywa podróż służbową z Poznania do Warszawy. W tym celu jedzie z kierowcą służbowym samochodem. Podróż zaczyna z siedziby pracodawcy o godzinie i na miejscu jest o godz. Następnie odbywa spotkanie z kontrahentem, które trwa od do Potem jeszcze załatwia inne sprawy zlecone mu przez pracodawcę i z Warszawy wyjeżdża o godzinie Wraca do domu o godz. Pracownik pracuje w równoważnym czasie pracy, gdzie dobowy czas pracy może być przedłużony do 12 godzin. Aby rozliczyć jego czas pracy w tym dniu, należy porównać zaplanowany czas w harmonogramie na ten dzień. Jego grafik obejmuje 10 godzin od do W związku z tym do czasu pracy będzie mógł mieć zaliczony tylko ten czas, który został zaplanowany w grafiku, a więc 10 godzin pomiędzy godziną a Nie będzie więc czasem pracy dojazd do Warszawy odbywający się w godzinach oraz powrót w godzinach do Dla opisywanego przypadku znaczenie ma fakt, że pracownik nie kieruje pojazdem, ale podróżuje jako pasażer, gdyż tylko w tym przypadku dojazd i powrót nie będzie wliczany do czasu pracy, gdyby pracownik kierował pojazdem, to wówczas jego czas pracy obejmowałby także dojazd i powrót z delegacji. Wyjaśnienie tej kwestii znajduje się w wyroku Sądu Najwyższego z 23 czerwca 2005 r., (sygn. akt II PK 265/2004 ) „czas dojazdu i powrotu z miejscowości stanowiącej cel pracowniczej podróży służbowej oraz czas pobytu w tej miejscowości nie są pozostawaniem do dyspozycji pracodawcy w miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy (art. 128 § 1 kp), lecz w zakresie przypadającym na godziny normalnego rozkładu czasu pracy podlegają wliczeniu do jego normy (nie mogą być od niej odliczone), natomiast w zakresie wykraczającym poza rozkładowy czas pracy mają w sferze regulacji czasu pracy i prawa do wynagrodzenia doniosłość o tyle, o ile uszczuplają limit gwarantowanego pracownikowi czasu odpoczynku”.W tej sytuacji pracownikowi nie przysługuje wynagrodzenie za godziny nadliczbowe, gdyż dojazd i powrót nie wlicza się do czasu pracy. Należy pamiętać, że gdyby wrócił on do domu później, to nie może rozpocząć pracy następnego dnia wcześniej niż po upływie 11 godzin. Niezachowanie 11-godzinnej przerwy na dobę oznacza, że pracownik powinien otrzymać czas wolny albo wynagrodzenie. Jeżeli dobowy odpoczynek został skrócony o dwie godziny, to pracownik powinien otrzymać dwie godziny wolnego do wykorzystania w dniu następnym albo ekwiwalent pieniężny w postaci wynagrodzenia za nadgodziny dobowe wraz z dodatkiem 50%. Należy pamiętać, że za nadgodziny te należy zapłacić w momencie ich powstania, nie później niż z wypłatą wynagrodzenia za ten miesiąc, podczas gdy inne nadgodziny można wypłacić na koniec okresu uniknąć kłopotów, należy powiadomić pracownika, że po powrocie z delegacji w nocy nie może stawić się do pracy następnego dnia wcześniej niż po 8 godzinach od powrotu. W tej sytuacji wystarczy, aby pracownik złożył oświadczenie, o której wrócił z delegacji do domu. W gestii pracodawcy jest, by zaplanować czas pracy w dniu podróży służbowej w ten sposób, aby jak najdokładniej pokrywał się on z rzeczywistym pobytem pracownika w i przyjazd z miejsca delegacji jest czasem pracy dla ile dla innych pracowników dojazd i powrót na delegację wlicza się do czasu pracy tylko w momencie, gdy pokrywa się z rozkładem czasu pracy zaplanowanym na ten dzień, tak dla kierowcy jest to normalny czas pracy. Kwestię tę reguluje art. 2 pkt 7 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców. Zgodnie z nim „podróżą służbową kierowcy jest każde zadanie służbowe polegające na wykonywaniu, na polecenie pracodawcy przewozu drogowego poza miejscowość, w której znajduje się siedziba pracodawcy, na rzecz którego kierowca wykonuje swoje obowiązki, oraz inne miejsce prowadzenia działalności przez pracodawcę, w szczególności filie, przedstawicielstwa i oddziały, lub wyjazdu poza miejscowość, w której znajduje się siedziba pracodawcy, na rzecz którego kierowca wykonuje swoje obowiązki, oraz inne miejsce prowadzenia działalności przez pracodawcę, w szczególności filie, przedstawicielstwa i oddział w celu wykonania przewozu drogowego”.Podobnie czasem pracy będzie kierowanie pojazdem przez pracownika, który nie jest zatrudniony na etacie kierowcy, a czynność ta jest wykonywana incydentalnie, np. gdy nie ma innego kierowcy i pracownikowi na innym stanowisku zaproponowano zawiezienie innych pracowników na miejsce delegacji. Jak wskazał bowiem Sąd Najwyższy w wyroku z 4 marca 2009 r., II PK 210/00: „Jeżeli jednak jedynym celem podróży jest przewóz pracowników i pracownikowi umysłowemu zlecono – poza godzinami normalnej pracy – dodatkowe obowiązki kierowcy, czas przejazdu w tej sytuacji oznacza jednocześnie czas pracy”.Jak widać, czas pracy w delegacji pracownika odbywającego podróż służbową nie należy do zagadnień prostych i powinien stać się obiektem głębszej analizy. Wiele pytań może rodzić sytuacja podróży pociągiem, podczas której pracownik pisze służbowe maile czy rozmawia przez telefon w sprawach służbowych. Czy jeżeli podróż odbywa się poza ustalonymi godzinami pracy, pracownik rzeczywiście nie może mieć zaliczonego tego czasu do czasu pracy? Wydaje się, że w sytuacji, gdy jest zatrudniony np. w równoważnym czasie pracy, gdzie możliwe są modyfikacje harmonogramu, należy w takiej sytuacji zmienić mu harmonogram czasu pracy, by w dzień odbywania podróży służbowej miał zaplanowane 12 godzin i wówczas będzie mógł zaliczyć sobie do czasu pracy czas podróży.
Na Facebooku pojawiła się fotografia z wnętrza wagonu kolejowego. - Pociąg relacji Kraków Główny-Przemyśl 05:47. To mogła być jedna z nas - podpisała zdjęcie popularna blogerka, znana pod pseudonimem Ch...a Pani Domu. W zdjęciu nie byłoby nic niezwykłego, gdyby nie przedstawiało dziewczyny... prasującej w pociągu ubranie za pomocą zwykłego żelazka. Zdjęcie od razu wzbudziło duże zainteresowanie: "zalajkowało" je już ponad 70 tys. osób i udostępniło dalej ponad tysiąc razy. Wkrótce również odezwała się pomysłowa bohaterka zrobionej z ukrycia fotografii, którą musiała niechybnie dosięgnąć internetowa sława. - Babcia będzie dumna Chciałam być sportowcem, chciałam być naukowcem. Zostałam zwykłą ChPD - napisała pani Anna. Nie mogąc się opędzić od próśb ciekawskich, zdradziła szczegóły niecodziennej sytuacji w pociągu. - Dziewczyny Spieszyłam się na panieński do Lwowa, a że przyjechałam w ten sam dzień do Polski z pracy, to nie miałam czasu na takie pierdoły jak prasowanie. Przypadkiem zabrałam ze sobą żelazko (wszak kobieta powinna być przygotowana na każdą ewentualność) i stoliczek przekształciłam w prasowalnicę. Dzięki PKP nie wyglądałam jak wymięty Mietek - wyjaśniła. Pod zdjęciem rozgorzała oczywiście dyskusja. Ktoś zauważył, że można to nazwać "Extreme Ironing - specyficzny sport ekstremalny, polegający na prasowaniu ubrań w miejscach trudno dostępnych. Zawodników uprawiających ten sport nazywa się "ironmenami", a wiele osób dziwiło się, że wcześniej nie wpadli na tak praktyczny pomysł. A Wy, co najdziwniejszego widzieliście lub robiliście w pociągu?
co można robić podczas podróży pociągiem